Bez modernizacji polska Marynarka Wojenna może utracić zdolności operacyjne

0

Najpilniejsze są zakupy nowych śmigłowców i okrętów.


Marynarka Wojenna jest
najbardziej zaniedbanym sektorem sił zbrojnych w Wojsku Polskim. Jeżeli
decyzje modernizacyjne, które pozwolą rozpocząć budowę nowych okrętów
i pozyskać śmigłowce, nie zostaną szybko podjęte, to zdolności
operacyjne i przemysłowe zostaną utracone – przekonują eksperci.
Konieczny jest zakup śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych z opcją
wykonywania misji poszukiwawczych i ratunkowych (SAR – search and
rescue – red.). Modernizacja wyposażenia MW jest konieczna, żeby
zapewnić bezpieczeństwo militarne i cywilne na Bałtyku.

– Stulecie
Marynarki Wojennej to niestety pesymistyczne święto. Sytuacja zarówno
floty Marynarki Wojennej, jak i przemysłu stoczniowego jest zła.
Programy, które są wstrzymane bądź opóźnione, cały czas czekają na
realizację. Największą bolączką MW jest brak decyzji w strategicznych
programach takich jak Orka, zakup śmigłowców na potrzeby MW, zarówno do
zwalczania okrętów podwodnych oraz SAR
– ocenia w rozmowie
z agencją informacyjną Newseria Biznes Jędrzej Graf z Defence24 podczas
debaty toczącej się podczas Balt Military Expo w Gdańsku.

Eksperci
podkreślają, że opóźnienia w programach modernizacyjnych Marynarki
Wojennej już stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Bez
odpowiedniego sprzętu siły zbrojne nie będą mogły reagować na incydenty
naruszania wód terytorialnych. W maju tego roku na polskim wybrzeżu
znaleziono pociski sygnalizacyjne wystrzelone z rosyjskich okrętów.
Jeśli sytuacja się nie zmieni, takie zdarzenia mogą się powtarzać.

– Wieloletnie
zaniedbania dotyczące MW powodują, że dzisiaj zarówno zdolności
zwalczania okrętów podwodnych, jak i zdolności ratownictwa morskiego są
coraz bardziej ograniczone. Jeżeli nie zostaną podjęte szybkie decyzje,
to Polska utraci je całkowicie
 – przestrzega Jędrzej Graf.

Opóźnienia
w programach Orka, Miecznik, Czapla, Płomykówka sprawiły, że na polu
zwalczania okrętów podwodnych sytuacja jest wyjątkowo trudna, a polska
marynarka praktycznie utraciła jakiekolwiek możliwości reagowania.

Obecnie
polska marynarka ma na wyposażeniu trzy okręty nawodne, trzy okręty
podwodne, jeden samolot An-28B1RM Bis oraz cztery śmigłowce SH-2G
i osiem Mi-14PŁ, które mogą zwalczać okręty podwodne. W przypadku
Mi-14PŁ mają być prowadzone prace remontowe, jednak i tak będą mogły być
użytkowane najpóźniej do 2021 roku.

W
ramach postępowania, które toczy się od ubiegłego roku, MON zamierza
wyłonić dostawcę nowych śmigłowców dla Marynarki Wojennej przeznaczonych
do zwalczania okrętów podwodnych, z jednoczesną zdolnością prowadzenia
misji ratowniczych na morzu.  

– W
pierwszej kolejności musimy się skupić na śmigłowcach do zwalczania
okrętów podwodnych, w drugiej kolejności zwiększyć liczbę i polepszyć
jakość eksploatacji śmigłowców ratowniczych. Jeżeli te dwa kierunki
utrzymamy w gotowości, to spełnimy zadania, jakie stoją przed Marynarką
Wojenną –
przekonuje kmdr rez. Zbigniew Smolarek.

W
postępowaniu na śmigłowce morskie uczestniczą konsorcjum Airbus
Helicopters i Heli Invest ze śmigłowcem H225M Caracal oraz należące do
koncernu Leonardo Helicopters zakłady WSK PZL-Świdnik z AW101. 

Eksperci
podkreślają, że o ile Caracal jest sprawdzonym w służbie śmigłowcem, to
nie ma wersji do zwalczania okrętów podwodnych. Z kolei AW101 to
największy śmigłowiec opracowany i produkowany w Europie, sprawdzony
wielokrotnie w warunkach bojowych i będący na wyposażeniu m.in.
Królewskiej Marynarki Wielkiej Brytanii oraz Danii, Norwegii, Włoch,
Portugalii, Japonii i Kanady. Ma trzy silniki, zasięg wynoszący ponad
1,3 tys. km, który pozwala na prowadzenie długotrwałych akcji
i doświadczenie w misjach z zakresu zwalczania nawodnych i podwodnych
zagrożeń na morzu.

– Ze względu na
to, że mam olbrzymi szacunek do brytyjskich marynarzy i znając ich
doświadczenia, przychylam się do śmigłowca AW101, który jest dedykowany
na Morze Północne, czyli trudne morze, bardzo podobne do Bałtyku, jak
również przeszedł już całą drogę rozwoju, od Mk1 do Mk4. W tym
kryptonimie Merlin zawiera się marzenie moich młodych kolegów –
 mówi kmdr rez. Zbigniew Smolarek.

– AW101
jako jedyny w klasie ma trzy a nie dwa silniki, co pozwala mu na bardzo
długotrwałe loty, trwające nawet do 5,5 godz. W akcjach zwalczania
okrętów podwodnych i poszukiwawczych Marynarka Wojenna potrzebuje
maszyny wytrzymałej, zdolnej do długotrwałej misji. To kwestia zarówno
zasięgu, jak i czasu pozostawania w gotowości, żeby odpowiednio wykrywać
i zwalczać okręty podwodne przeciwnika. To śmigłowiec na tyle duży
i pojemny, że można dzięki niemu realizować także funkcje
poszukiwawczo-ratownicze na polu walki, bo takie jest wymaganie MON
i Marynarki Wojennej 
– wymienia Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters.

Sam
zakup nowych śmigłowców to jednak za mało. Zdaniem ekspertów resort
powinien planować ich nabycie jednocześnie z okrętami, z których mogłyby
startować śmigłowce. Obecnie polska marynarka ma trzy okręty do
zwalczania okrętów podwodnych, są jednak przestarzałe i mają małą
wartość bojową.

– Nie warto
kupować śmigłowców pokładowych w sytuacji, kiedy jeszcze nie ma okrętów
z lądowiskami. Apeluję do decydentów o analizę, jakie śmigłowce na tych
okrętach powinny się znaleźć i aby realizować oba zakupy łącznie.
Rozdzielone zakupy powodują różnego rodzaju ryzyka i niekorzystne
rozstrzygnięcia 
– podkreśla Krzysztof Krystowski.

Mówi:Jędrzej Graf, Defence24

Krzysztof Krystowski, wiceprezes zarządu Leonardo Helicopters

Żródło: newseria.pl

Niskie stopy procentowe sprzyjają rynkowi nieruchomości.

0

Ceny mieszkań stoją w miejscu.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym od 2014 roku zdecydowanie się poprawia – jest większy popyt na mieszkania, a deweloperzy, nadążając za rynkiem, nie wyprzedzają go, co powoduje równowagę między dostępną ofertą a zainteresowaniem klientów. Z tego powodu ceny pozostają i w najbliższym czasie pozostaną stabilne. Zdaniem Tomasza Łapińskiego z Ronsona prędzej można się spodziewać ich wzrostu niż spadku. Rynkowi sprzyjają niskie stopy procentowe.

– Z jednej strony niskie stopy procentowe oznaczają niskie koszty kredytów hipotecznych dla osób, które posiłkują się takimi kredytami, aby zakupić mieszkanie, z drugiej strony niskie stopy procentowe wypychają oszczędności z kont bankowych – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy Ronson. – Wielu klientów znajduje w mieszkaniach alternatywę do inwestowania swoich pieniędzy. Tak długo jak stopy procentowe są na niskim poziomie, a ogólna sytuacja na rynku pracy nie jest zła, można się spodziewać, że popyt będzie się utrzymywał na dobrym poziomie.

W ciągu pierwszych czterech miesięcy roku do użytkowania oddano w Polsce niemal 50 tys. mieszkań, o 18 proc. więcej niż rok temu. Pozwoleń na budowę bądź zgłoszeń planowanych budów z projektem budowlanym odnotowano niemal 61 tys., o 13 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast liczba rozpoczętych budów w tym okresie przekroczyła 54,7 tys., co jest wynikiem lepszym od ubiegłorocznego o 10,5 proc. W przypadku inwestycji deweloperskich wzrosty kształtują się na poziomach odpowiednio 61,9 proc., 13 proc. oraz 7,1 proc.

– Podaż ze strony deweloperów nadąża za popytem, natomiast nie mamy do czynienia z powstawaniem nawisu po stronie podażowej. Ta oferta nie jest nadmiernie rozbudowywana przez deweloperów, co ostatecznie wpływa na to, że mamy do czynienia ze stabilizacją cen mieszkań. Tak długo, jak działalność deweloperów jest dopasowana do bieżącego popytu, tak długo można oczekiwać, że wahań cenowych na rynku nie będzie – ocenia Łapiński.

Jego zdaniem prawdopodobieństwo, że ceny w tym roku pójdą lekko w górę jest większe, niż że w przewidywalnym czasie zaczną spadać. Z danych Home Brokera wynika, że w ciągu ostatniego roku wzrosły średnie ceny transakcyjne w Krakowie (4,8 proc.) i Poznaniu (6,7 proc.), we Wrocławiu pozostały na niezmienionym poziomie (spadek o 0,1 proc.), a w Warszawie obniżyły się o 2,3 proc., pozostając na najwyższym w Polsce spośród wielkich miast poziomie – przeszło 7 tys. zł za 1 mkw. W Szczecinie średnia cena wzrosła o 0,7 proc. Ronson obecny jest na wszystkich tych rynkach oprócz Krakowa.

– Na wszystkich tych rynkach mamy do czynienia z korzystną sytuacją. Szczecin jest trochę innym rynkiem, bo dużo płytszym od rynków wrocławskiego czy poznańskiego. W mieście, w którym przyrasta liczba mieszkańców, które się dynamicznie rozwija, sytuacja na rynku mieszkaniowym jest zupełnie inna niż w aglomeracjach, gdzie liczba ludności spada. To łatwo można sprawdzić po cenach mieszkań np. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, odnosząc je do cen nowych mieszkań np. w Łodzi czy w niektórych miastach Górnego Śląska, gdzie mamy inną sytuację demograficzną. To się przekłada na inną relację podaży i popytu na rynku mieszkaniowym – wyjaśnia Łapiński.

W Łodzi ceny mieszkań spadły w ciągu roku o 18,9 proc., w Katowicach – o 6,5 proc.

W miastach, w których przyrasta liczba mieszkańców, widać też silniejszy trend do kupowania mieszkań nie tylko na własne potrzeby, lecz także w celach inwestycyjnych, zwłaszcza w stolicy. Nie wszyscy kupują takie mieszkania za gotówkę.

– Często również ci klienci posiłkują się kredytami hipotecznymi. Jeżeli ktoś ma do zainwestowania kwotę 400 czy 500 tys. zł, to nie jest to jednoznaczne z tym, że chce ją w całości wydać na zakup jednego mieszkania. Często jest zainteresowany tym, aby kupić dwa mieszkania z wkładem własnym na poziomie 40 czy 50 proc. – mówi dyrektor finansowy spółki Ronson.

Mówi: Tomasz Łapiński
Funkcja: dyrektor finansowy
Firma: Ronson

Źródło: newseria.pl

Wsparcie dla start-upów priorytetem resortu przedsiębiorczości.

0

Na zastrzyk finansowy może liczyć nawet czterysta innowacyjnych firm.

Rozwój programu wsparcia dla start-upów, prace nad strategią produktywności i krajowych inteligentnych specjalizacji, a także fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości – to wspierające przedsiębiorczość inicjatywy, na których koncentruje się Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Resort zapowiada, że strategia produktywności zostanie już niedługo upubliczniona. W ramach programu akceleracyjnego zamierza w tej rundzie wesprzeć finansowo nawet czterysta polskich start-upów.

– Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii chce umocnić polskich przedsiębiorców na arenie międzynarodowej, oferując pakiet ustaw. Jedną z tych, które zostały już wcielone, jest ustawa robotyzacyjna, która pozwala polskim przedsiębiorcom, zwłaszcza tym małym i średnim, wejść na arenę międzynarodową poprzez amortyzację i zakup wysokotechnologicznych maszyn. Jednym z twardych mechanizmów prawnych jest też ustawa o innowacyjności – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Nowicki, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.

Zapisy tzw. dużej ustawy o innowacyjności, która wprowadziła szereg ułatwień i ulg podatkowych dla przedsiębiorców inwestujących w badania i rozwój, zaczęły obowiązywać z początkiem tego roku. Firmy mogą między innymi odliczać sobie od podstawy opodatkowania 100 proc. wydatków na B+R. Ustawa rozszerzyła też katalog kosztów kwalifikowanych, umożliwiła skorzystanie z ulgi przedsiębiorcom działającym poza specjalnym strefami ekonomicznymi oraz wprowadziła mechanizmy ułatwiające funkcjonowanie start-upów.

Główny cel obowiązujących od półrocza przepisów to rozwój współpracy między nauką a biznesem i stymulowanie wydatków na działalność innowacyjną, dzięki czemu mam się umocnić pozycja polskich firm na globalnym rynku. To samo zadanie ma przyjęta w połowie roku tzw. ustawa o robotyzacji, która wprowadziła możliwość dokonania jednorazowego odpisu amortyzacyjnego na zakup urządzeń i maszyn na kwotę do 100 tys. zł rocznie, co ma zachęcić przedsiębiorców do inwestowania, a w rezultacie podnosić ich konkurencyjność. Oba dokumenty to część szerszego pakietu ustaw, które mają stymulować innowacje i umacniać biznes.

Aktualnie resort współuczestniczy też w pracach legislacyjnych nad tzw. Ustawą 2.0, czyli dużym pakietem ustaw, który wywoła rewolucję na uniwersytetach – ma nie tylko podnieść jakość kształcenia, lecz także zwiększyć produktywność z korzyścią dla gospodarki.

– W tej chwili trwają prace nad tzw. Konstytucją dla Nauki (Ustawa 2.0), w których wiodącą rolę pełni resort nauki, ale my je aktywnie wspieramy w zakresie proprzedsiębiorczości, bo należy pamiętać, że przedsiębiorczość rodzi się na uczelniach – mówi Robert Nowicki.

Program akceleracyjny ScaleUp będzie kontynuować pilotaż w ramach Start In Poland, a – jak zapowiedziała w tym tygodniu minister Jadwiga Emilewicz na kongresie Impact’18 – resort zamierza dofinansować nawet czterysta start-upów. Młode spółki mogą liczyć na dofinansowania w wysokości sięgającej 250 tys. zł, a budżet całego programu akceleracyjnego to 120 mln zł. Program ma działać do 2021 roku.

Do tej pory program Start In Poland okazał się dużym sukcesem. Wzięło w nim udział sześćdziesiąt sześć firm i blisko trzysta start-upów, a jak poinformowała minister Emilewicz, liczba wdrożeń przekroczyła sto pięćdziesiąt.

– Jako ministerstwo planujemy ewaluację programu Start in Poland. To największy program w Europie Środkowo-Wschodniej oferujący pomoc od inkubacji do rozrostu, do działalności bieżącej poszczególnych przedsiębiorstw. Myślę, że te działania realizowane przez Polską Agencję Handlu i Inwestycji służą wszystkim, pozwalają przedsiębiorcom na efektywne dotarcie do klienta na zewnątrz – mówi Robert Nowicki.

Zastępca dyrektora w Departamencie Innowacji MPiT podkreśla, że resort nie wyznacza sobie celów tylko do końca obecnej kadencji, lecz także planuje horyzontalnie. Ramy czasowe dla realizowanych działań resortu wyznacza uchwalona w ubiegłym roku Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, której perspektywa sięga 2030 roku.

– Programy tam ujęte w obszarze innowacji, poprawy konkurencyjności i ekspansji zagranicznej są projektami ułożonymi pod polskich przedsiębiorców i producentów – podkreśla Robert Nowicki.

Jednym z dokumentów, który wyznaczy produktywność polskiego sektora gospodarczego, będzie też strategia produktywności. Obecnie trwają prace nad koncepcją zarówno strategii produktywności, która ma zostać niedługo upubliczniona, jak i krajowych inteligentnych specjalizacji.

– Myślę, że to jest dokument, który pozwala na ocenę polskiej gospodarki, ale też spojrzenie w przyszłość. To dokument, który niebawem upublicznimy. Strategia produktywności zawiera elementy transformacji polskiej gospodarki. Polska gospodarka, tak jak gospodarka światowa, stoi w dobie rewolucji 4.0. Strategia produktywności w wyniku konsultacji i szerokich analiz razem z przedsiębiorcami, z eksperckimi ośrodkami, pozwala na pokazanie kierunków, gdzie my, jako państwo, powinniśmy dążyć – podkreśla Robert Nowicki.

Innym przykładem inicjatywy wspierającej przedsiębiorczość jest procedowania ustawa o fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości, która ma wspierać przemysł w procesie transformacji cyfrowej.

Mówi: Robert Nowicki
Funkcja: zastępca dyrektora Departamentu Innowacji
Firma: Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii

Źródło: newseria.pl

Rynek biurowy wciąż rośnie. Napędza go rozwój centrów usług wspólnych

0

Polska jest jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji dla centrów usług wspólnych, a rozwój tego sektora napędza rynek nieruchomości biurowych. W ubiegłym roku zarówno podaż, jak i popyt na nowe biura były rekordowe. Ze względu na wysoką konkurencję deweloperzy sięgają po coraz to nowe sposoby na przyciąganie najemców.

– Polska jest najchętniej wybieraną lokalizacją dla firm z sektora nowoczesnych usług dla biznesu. Jesteśmy już nie tylko solidni i niedrodzy, lecz także staliśmy się dostawcą wyspecjalizowanych usług dla tak wymagającego sektora jak sektor finansowy czy sektor IT. Mamy świetnie wyszkolonych i zmotywowanych do pracy ludzi oraz duże zasoby powierzchni biurowej. Za sukcesem Polski jako lidera w sektorze BSS stoi również kulturowa bliskość do rynków macierzystych, łatwa dostępność oraz satysfakcjonujący poziom życia – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Sylwia Piechnik, head of office leasing w spółce EPP inwestującej w sektorze nieruchomości komercyjnych na terenie całej Polski.

Polska jest jednym z najbardziej dynamicznie rosnących rynków dla BPO/SSC – nie tylko w regionie, lecz także na całym świecie. Jak wynika z ostatniego raportu ABSL za 2017 rok, na polskim rynku jest już 1 078 takich inwestycji, z których 748 to centra zagraniczne. W sumie zatrudniają one 244 tys. pracowników, a z szacunków wynika, że do 2030 roku ich liczba wzrośnie do 300 tys.

Sektor usług wspólnych to kluczowy czynnik, który napędza polski rynek biurowy. Jak wynika z danych firmy doradczej JLL, w ubiegłym roku urósł on o 736 tys. mkw. nowej powierzchni.

– Warszawa jest największym rynkiem biurowym nie tylko w Polsce, lecz także w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Oferując ponad 5 mln mkw. powierzchni biurowej, jest w stanie zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających najemców. Ponad 20 lat historii rynku biurowego w Warszawie zaowocowało dosyć zdefiniowaną koncentracją powierzchni biurowych w określonych dzielnicach. Obecnie dosyć mała podaż nowych terenów inwestycyjnych w centrum miasta skutkuje coraz większą liczbą projektów wysokościowych. Warszawa już niedługo będzie mogła się poszczycić najwyższym biurowcem w Europie – mówi Sylwia Piechnik.

Nowym trendem na rynku są analizy i badania preferencji pracowników, które pomagają zaaranżować przestrzeń tak, aby była przyjemnym miejscem pracy, gdzie w przerwach można się również zrelaksować. Zwłaszcza że – jak wynika z raportu Leesman Index – prawie 90 proc. pracowników biurowych deklaruje, że wygląd i funkcjonalność miejsca pracy mają dla nich duże znaczenie.

– Sektor nowoczesnych usług dla biznesu rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie właśnie w miastach regionalnych, co ma bezpośredni wpływ na wzrost rynków biurowych w tych regionach. Obecnie mamy około 4 mln mkw. powierzchni biurowej w takich miastach jak Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice czy Łódź. Ostatnio obserwujemy duże zainteresowanie inwestorów rynkami rozwijającymi się, głównie jest to podyktowane chęcią poszukiwania nowego pracownika. Przed takimi miastami jak Szczecin, Kielce, Rzeszów, Radom czy Bydgoszcz stoją nowe wyzwania i popyt na nowe powierzchnie biurowe jest tam kreowany – mówi Sylwia Piechnik.

Jak wynika z analiz JLL, na koniec 2017 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Polsce wyniosły 9,7 mln mkw., z czego blisko 4,4 mln mkw. przypadło na główne rynki poza Warszawą. W realizacji jest blisko 2 mln mkw. powierzchni, z czego 1,1 mln mkw. powstaje na rynkach regionalnych. W ubiegłym roku zarówno podaż, jak i popyt na powierzchnie biurowe był rekordowy, w tym roku ten trend powinien się utrzymać.

– Z badań wynika, że ponad 80 proc. firm z sektora BSS zadeklarowało rozwój w najbliższych latach, co może oznaczać niesłabnący popyt na powierzchnie biurowe w Warszawie i miastach regionalnych. Jesteśmy nadal bardzo chętnie i często wybieraną lokalizacją dla tego typu usług. W rezultacie polski rynek biurowy staje się coraz bardziej wyspecjalizowany, a dostępne na nim projekty biurowe są coraz lepsze – mówi Sylwia Piechnik.

DS stawia na własną sieć salonów. Jeszcze w tym roku marka zamierza otworzyć trzy nowe lokalizacje

Marka DS rozwija własną sieć salonów dealerskich. Do 2020 roku brand planuje otwarcie ośmiu placówek w największych miastach Polski. W ofercie salonów znajdzie się przede wszystkim flagowy model DS7 Crossback, czyli nowoczesny SUV wyróżniający się oryginalnym designem oraz nowinkami technologicznymi z rynku premium.

Marka DS, należąca do francuskiego koncernu PSA, oficjalnie powstała w 2014 roku. Niespełna rok później zadebiutowała na polskim rynku, przy czym samochody marki DS dystrybuowane były przez sieć salonów Citroen. Obecnie najmłodsza marka PSA wdraża nowy plan rozwoju w Polsce, zakładający stworzenie niezależnej sieci obiektów DS – w sierpniu tego roku ma ona całkowicie przejąć dystrybucję wszystkich aut z logo DS. Plany obejmują otwarcie dwóch rodzajów placówek: DS Store oraz DS Salon – dla wyłącznie produktów tej marki.

– W tej chwili otwieramy DS Store w Warszawie. Od dwóch miesięcy można nabyć samochód DS 7 właśnie w tym salonie. Dodatkowo w czerwcu planujemy otwarcie DS Store w Krakowie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Gacek, brand manager DS Automobiles.

Część planowanych obiektów z sieci dystrybucyjnej DS jest już w budowie. We wrześniu otwarty zostanie kolejny DS Store w Katowicach, a pod koniec roku zainauguruje salon w Łodzi. Na tym ekspansja marki DS na polskim rynku nie zostanie zakończona.

– Chcemy pokryć siecią DS główne aglomeracje w Polsce, stąd w następnym roku dołączymy Wrocław, Poznań, Trójmiasto i Szczecin, tak aby w 2020 roku mieć osiem lokalizacji w Polsce – mówi Krzysztof Gacek.

Osiem wybranych przez markę rynków generuje blisko 80 proc. sprzedaży samochodów segmentu premium. Marka DS ma spore ambicje – za 3 lata zamierza bowiem sprzedawać ok. 2 tys. samochodów rocznie. Dystrybucja ma być prowadzona wielokanałowo, co oznacza, że klienci będą mogli dokonać konfiguracji samochodu online i dokończyć zakup w salonie. Obecnie DS Store oferuje przede wszystkim nowy  flagowy model marki, czyli DS 7 Crossback

– Na początku przyszłego roku gamę uzupełni model DS3 Crossback, który jest SUV-em niższego segmentu niż DS7. W 2020 roku spotkamy się z bardzo atrakcyjną limuzyną z segmentu C premium. Będzie to nasz model konkurujący z BMW serii 3 i Audi A4. W każdym kolejnym roku pojawi się nowy model marki DS.– mówi Krzysztof Gacek.

Flagowy model marki DS7 Crossback trafił do sprzedaży w Polsce w marcu. Jest to SUV charakteryzujący się przede wszystkim oryginalnym designem. Z zewnątrz samochód wyróżnia muskularna sylwetka oraz wyszukana forma obręczy aluminiowych. Wnętrze, opracowane przez rzemieślników wyróżnionych nagrodą Francuskiej Izby Rzemieślniczej, ma oddawać charakter paryskiej ekstrawagancji i elegancji. W aucie znaleźć można więc m.in. wzór gilosza ‘Clous de Paris’, przełączniki wykończone kryształem oraz perłowe przeszycia.

– Gdy po raz pierwszy wsiądziemy do DS7 Crossback, poczujemy, że mamy do czynienia z nowszą, lepszą i inną jakością wykonania wnętrza. Prezentowana jakość materiałów, precyzja wykonania i różnorodność wyboru to coś, co do tej pory nie było spotykane w samochodach w tym segmencie. Do wyboru otrzymujemy kilka rodzajów „inspiracji” wnętrza, dopasowując je do swoich gustów – mówi Marcin Kąkol, menedżer produktu i usług DS Automobiles.

Unikatowy design to jednak nie wszystko. DS7 Crossback oferuje bowiem niezwykle zaawansowane technologie. W wyposażeniu auta znalazły się m.in.: system DS Night Vision pozwalający maksymalnie zoptymalizować widoczność w warunkach jazdy nocą. Kamera na podczerwień, umieszczona w osłonie chłodnicy, wykrywa pieszych oraz zwierzęta znajdujące się na drodze w odległości do 100 m. System umożliwia szybką reakcję i minimalizuje ryzyko zderzenia. Z kolei rozwiązanie DS Driver Attention Monitoring podnosi poziom bezpieczeństwa dzięki nieustannej kontroli poziomu koncentracji kierowcy. DS7 Crossback ma także zawieszenie DS Active Scan Suspension, które dzięki kamerze i czujnikom dostosowuje charakter pracy do warunków na drodze, w ten sposób podnosząc poziom komfortu pasażerów.

– Podsumowując, marka DS kusi potencjalnych klientów jakością wykonania, spasowania materiałów wewnątrz samochodu, niezwykle precyzyjnym wykończeniem, detalami, które przyciągają uwagę i najnowszymi technologiami – mówi Marcin Kąkol.